Przeszłość będzie ważną sprawą dla przyszłego prezydenta Niemiec

Drukuj

Dla Joachima Gaucka zrozumienie przeszłości posiada wielką wagę. Sądzę, że również na stosunki polsko-niemieckie spogląda on pamiętając o historii. Wiele jego wypowiedzi wskazuje, że posiada wielki szacunek dla zasług polskiej opozycji i ruchu „Solidarności” jak również jest znakomicie świadom czym była dla Polski II wojna światowa. Będzie to pewnością prezydent Niemiec, dla którego dialog z Polską posiadać będzie duże znaczenie.

Wywiad dla redakcji histmarg.org. Pytania Tomasz Leszkowicz:                 W zbliżających się wyborach prezydenckich w Niemczech kandydatami
głównych partii mają zostać: 72-letni pastor Joachim Gauck, były
enerdowski opozycjonista i 73-letnia Beate Klarsfeld, dziennikarka
zaangażowana w rozliczanie nazistowskiej przeszłości. Czy Pana zdaniem
można uznać to za podświadome wyrażenie niemieckich problemów z
przeszłością?

Może być to nie tylko podświadome, ale całkowicie świadome. Kwestie przeszłości zarówno okresu 1933-45 jak tej wschodnioniemieckiej 1945-89 to istotne kwestie niemieckiej kultury politycznej. Niemcy nieustannie dyskutują o przeszłości i z pewnością nie przestaną dyskutować. Taka zresztą dyskusja jest składnikiem każdej bardziej dojrzałej kultury politycznej, a ucieczka od historii jest wyrazem niedojrzałości i kompleksów. Oczywiście Niemców w szczególny sposób motywuje ich „zła przeszłość” okresu narodowego socjalizmu.

Dla Joachima Gaucka zrozumienie przeszłości posiada wielką wagę. Sądzę, że również na stosunki polsko-niemieckie spogląda on pamiętając o historii. Wiele jego wypowiedzi wskazuje, że posiada wielki szacunek dla zasług polskiej opozycji i ruchu „Solidarności” jak również jest znakomicie świadom czym była dla Polski II wojna światowa. Będzie to pewnością prezydent Niemiec, dla którego dialog z Polską posiadać będzie duże znaczenie.

2. Czy Joachima Gaucka można uznać za jednego z czołowych opozycjonistów w dawnym NRD?

W dużym stopniu tak, choć trzeba zdawać sobie sprawę, że otwarta opozycja, w naszym znaczeniu tego słowa,  to w NRD dopiero lata 87-89. Przed tym należy mówić o pojedynczych dysydentach, do których Gauck nie należał. Był jednak pastorem, co stawiało go w naturalny sposób w kontrze do komunistycznego reżymu.

3. Abstrahując od działalności Gaucka przed 1990 r., jest on najbardziej znany z 10-letniego kierowania Federalnym Urzędem ds. Akt Stasi, zwanym powszechnie Instytutem Gaucka. Jak można ocenić tę działalność?

Przede wszystkim pozytywnie. Gauck był nie tylko szefem tej instytucji, ale  charyzmatycznym przywódcą prowadzonego przez siebie Urzędu i stworzył bardzo wysoki standard moralny tego co wypada nazwać rozrachunkiem z przeszłością. Wyraźne było, że dla niego było to nie tylko archiwum dawnej policji politycznej, ale że przed BSTU stoją poważne  zadania edukacji obywatelskiej.

Można też przypomnieć, że kanclerz Kohl w roku 1990 uważał, że akta STASI należy zamknąć. Gauck był jednym z tych, którzy byli temu zdecydowanie przeciwni. Silny protest przeciw stanowisku kanclerza doprowadził do tego, że utworzenie instytucji zajmującej się aktami Stasi i rozrachunkiem zostało zagwarantowane w traktacie zjednoczeniowy.

4. Często porównuje się funkcjonowanie Instytutu Gaucka do polskiego
Instytutu Pamięci Narodowej. Na ile procesy rozliczania zbrodni
komunistycznych i lustracji w byłym NRD przebiegały podobnie do tych w
Polsce?

W Niemczech procesy te były prowadzone z bez porównania większym zdecydowaniem i determinacją niż to się działo w Polsce. Rozumiano tam, że budowanie demokracji wymaga przejrzystości biografii, a współżycie społeczne wymaga odpowiedzialności za swoje uprzednie czyny, choćby miała ona tylko charakter symboliczny.  Surowsze jest w tym względzie prawodawstwo i nikt niemal nie ośmiela się twierdzić, że przypominanie kto kim był w przeszłości i co w przeszłości czynił może być naganne.

Inna istotna różnica polega też na tym, że środowisko byłych opozycjonistów wschodnioniemieckich jednoznacznie opowiadało się za rozrachunkiem, gdy w polskim przypadku opozycja była silnie podzielona.  Jak wiemy nie wszyscy też w Polsce z sympatią przeglądali się działalności Gaucka jako gorącemu orędownikowi  rozrachunku.

5. Dziedzictwo NRD jest dla Niemców sprawą dość aktualną i w pewnym
stopniu nieprzepracowaną. Jakie jeszcze problemy stoją przed niemiecką
pamięcią i polityką historyczną rządu federalnego?

Dzieje NRD są bardzo gruntownie przepracowane. Ilość badań i opracowań historycznych jest ogromna i znacznie więcej ich jest „na głowę mieszkańca” niż dzieje się w przypadku PRL.

Uczyniono ogromy wysiłek, by uporać się w jakiś sposób z dziedzictwem NRD. A jednak nie wydaje mi się, żeby to się udało. Decydowało jednak o tym nie sam sposób prowadzenia rozrachunku, ale fakt że społeczeństwo wschodnioniemieckie było bardzo głęboko skonformizowane i choć nikt nie śmiał być  głośno przeciwny rozrachunkowi,  to w gruncie rzeczy nie dał on oczekiwanych efektów. Paradoksem jest, że w Polsce nie chciano raczej rozrachunku i było tyle silnych głosów mu przeciwnych, a jednak jest to sprawa wciąż żywa, niezależnie od wszystkich kontrowersji z tym związanych (a może również i dzięki nim), i właśnie może dlatego że  opór i opozycja w Polsce wobec komunizmu była bez porównania silniejsze.  

Brak głębszego zrozumienia przeszłości wpływa w Niemczech wschodnich na proces transformacji gospodarczej. Nie rozumiejąc czym był komunizm, czemu NRD zawdzięczało względny dobrobyt w bloku wschodnim, czym była gospodarka nakazowa, nie mogą też lepiej zrozumieć czym jest otwarte społeczeństwo, mechanizmy, gospodarka wolnorynkowa itd.

Proszę zwrócić uwagę, że Polska mimo braku tak ogromnej pomocy, jaką otrzymały Niemcy Wschodnie z Niemiec Zachodnich w ramach paktu solidarności, Polska dogania Niemcy wschodnie, gdy chodzi  o dochód narodowy na głowę (w Polsce to 20 tys. $, w byłej NRD 24 $), a różnica na początku była dużo większa.  To coś mówi o obu społeczeństwach i mówi też o zrozumieniu czym był komunizm. Niemcy na wschodzie wciąż spoglądają w przeszłość z nostalgią. Gauck zwalczał to z ogromną energią, ale takich jak Gauck było w byłej NRD za mało. Może teraz jako prezydent całych Niemiec będzie mógł jeszcze silniej i skuteczniej oddziaływać.

 

 

Czytaj również