Apel „Przeciw mowie nienawiści i wykluczania”

Drukuj

Zamiast dyskutować o sprawach własnego kraju nasze media publiczne (prasa i telewizja) wzmacniają podziały i używają języka wykluczania i nienawiści. Polacy natomiast winni rozmawiać ze sobą , a nie opluwać się. Media społeczne muszą w tym pomóc. Ten apel skierowany jest do tych, którzy chcą wziąć udział w naprawie języka debat o Rzeczypospolitej.

http://www.flickr.com/photos/gilus/3545791914/sizes/m/in/photostream/
Kiedy ktoś pisze o „żydokomunie”, bo mu się nie podoba lewica, a ktoś inny, po drugiej stronie pisze o „faszystach”, bo nie lubi prawicy słysząc od niej hasła „patriotyzm” lub „naród”, ma się do czynienia z tymi samymi nadużyciami słów i języka. Z kimś o innych poglądach nie dyskutuje się, lecz obraża się, stara się go poniżyć i pozbawić prawa do udziału w publicznej dyskusji.
Ten zły język, prowadzący do jeszcze gorszych czynów, był wielokrotnie opisywany. Zresztą wiadomo każdemu, że jeśli dwóch zacznie sobie wymyślać, to w ruch mogą pójść też pięści.
Ów język nienawiści badał prof. Michał Głowiński. Opisywał jak komuniści językiem propagandy (nowomowy) dążyli do zniewolenia polskiego narodu. Ów język nienawiści, bardziej współczesny, badał też socjolog Sergiusz Kowalski w swojej książkę temu poświęconej. Choć cenna nie jest ona ona w pełni obiektywna. Bada się w niej tylko jedną „złej mowy” – odmianę „prawicową”. Jego pracy nie należy jednak lekceważyć. Właśnie będąc „prawicowcem” można się w tę książkę wczytywać, aby unikać błędów. Jednak jest też, płynąca nie mniej szerokim strumieniem, lewicowa mowa nienawiści. Jest równie zła i niszcząca dla debat publicznych jak prawicowa. W obu wypadkach chodzi o to, by oponenta oczernić, odebrać mu godność i wartość.
Termin „mowa nienawiści” winien być też, moim zdaniem, moim zdaniem uzupełniony. Chodzi bowiem również o „mowę wykluczania” – próby wykluczenia innych z publicznej debaty. Co prawda nie mówi się o kimś z nienawiścią, ale mówi się, że nie ma kwalifikacji moralnych do udziału w publicznej dyskusji. Mówi mu się „ja mam ostateczną rację moralną, a ty jej przeczysz, więc nie ma o czym dalej z tobą dyskutować”. Narodowiec może tak wykluczyć kogoś kogo uważa za „komunistę”, lewicowiec wykluczy w ten sposób kogoś kogo uważa za „nacjonalistę”. Ktoś kto uważa, że ma w 100% rację moralną i absolutną moralną przewagę nad swoimi oponentami nie musi już dalej dyskutować. Będzie swoich przeciwników jedynie jako niemoralnych piętnować.
Trzeba jasno powiedzieć, że „mowa wykluczania” to jedynie bardziej subtelna forma mowy nienawiści – mowa nienawiści ludzi często lepiej wykształconych i nieco inteligentniejszych.
Tylko zbiorowym wysiłkiem jesteśmy w stanie zwalczyć mowę nienawiści i wykluczania.
Trzeba ją piętnować i wskazywać jej przykłady, a także jej autorów , którzy nadużywają mediów publicznych i społecznych do prymitywnej agitacji, nienawistnej propagandy i poniżania innych. Dokonać tego mogą zbiorowym wysiłkiem media społeczne. Każdy nas niestety doświadcza na co dzień tego złego języka w telewizji, prasie i na głównych stronach blogów wielu ugrupowań i organizacji. Czuje się obrażany i poniżany, tym bardziej, że często czuje się bezsilny. Ale tak musi być, jeśli będzie się tym głośno mówić.
Dlatego apeluję o zbieranie przykładów takich nadużyć i dokumentowaniu ich. Używający mowy nienawiści i wykluczania, boją się opinii publicznej. Boją się dyskusji, boją się rzeczowych argumentów.
Wasze przykłady będą tylko wtedy wartościowe dla takiej dokumentacji, jeśli podacie wiarygodne źródło, jeśli trzeba objaśnienie. Jeśli jakieś sformułowania obrażają Cię, jako uczestnika życia społecznego i obywatela, choć przypuszczasz, że nie wszyscy tak mogą to odbierać, podaj swoje uzasadnienie.

Czytaj również